Powojenna moda weselno ślubna na wsi - na przykładzie moich przodków

by - 5/26/2020

Od setek lat ludzie się w sobie zakochują. Zaczynają ze sobą spotykać, związują się, są zaręczyny, a na końcu ślub. I chociaż dziś mamy swobodę w doborze partnerów, a kiedyś małżeństwa były aranżowane, to nawet te set lat temu nie były ani trochę mniej popularne niż dziś. Tak samo jak aktualnie były urządzane wesela, Panna Młoda chciała być najpiękniejsza, a goście dobrze się bawić. Jednak koszmarna bieda po wojnie bardzo utrudniała organizację.

Zdjęcie przyjaciół mojej stryjenki. Zostało znalezione w pudełku z innymi fotografiami po jej śmierci. Do dziś nie udało mi się potwierdzić, kto jest na tym zdjęciu, ale musiał to być ktoś bliski jej sercu, skoro przechowała je przez ponad 70 lat. Niestety nie było podpisane. Ale odbiegłam od tematu. Spójrz na długość sukienki, czy buty Panny Młodej. O białych butach na wsi można było pomarzyć, a sukienka prawdopodobnie była pożyczona od niższej koleżanki lub siostry. 


Wiejskie tereny są mi szczególnie bliskie, ponieważ wszyscy moi przodkowie pochodzili ze wsi. Całe życie trudnili się uprawą roli. Wesela organizowano na podwórkach, przygrywali lokalni grajkowie na prowizorycznej scenie z desek ułożonej na snopkach siana, a alkohol piło się ze szklanek. Dużo w tej kwestii usłyszałam od mojej sąsiadki, która sama miała takie właśnie wesele i to jeszcze w latach 70! 

Pod tym zdjęciem jest akurat dedykacja. "Na pamiątkę dla kochanej cioci - Gienia". Gienia i jej mąż jeśli wierzyć dacie na odwrocie wzięli ślub w 1955 roku. Między młodymi parami z kiedyś a dziś, jest ogromny kontrast. Wtedy dwudziestolatkowie byli poważni, nie uśmiechali się, co może być oczywiście spowodowane wieloma różnymi kwestiami, choćby tym, że fotografowano się od wielkiego dzwonu i była to na tyle uroczysta chwila, że wypadało zachować powagę. Totalna opozycja do dzisiejszych roześmianych par wychodzących z kościoła, obrzucanych kilogramami ryżu, podobno na szczęście. Wróćmy jeszcze na chwilę do Gieni. Nie mogę napatrzeć się na jej obszerny welon - jest piękny! 


Na wsiach było ubogo, ale to wszystko miało taki charakter, że aż na samą myśl nogi podrywają się do tańca. Jak myślę o tych dawnych wiejskich weselach, to od razu mam przed oczami sceny z "Chłopów" i ślub Boryny z Jagną.

To właśnie zdjęcie z takiego wiejskiego wesela organizowanego na podwórku. Na końcu stołu wychyla głowę siostra mojego pradziadka. Bardzo fajny materiał ukazujący, jak wyglądała wiejska gościna podczas wesela. Stoły nieco inaczej zastawione niż dziś ;) 


Aktualnie dla większości kobiet i mężczyzn te ubrania prawdopodobnie nie byłyby do zaakceptowania ze względu na kanony, które diametralnie się zmieniły. Ja muszę przyznać, że jestem oczarowana welonami, sukniami, ozdobami, które towarzyszyły młodej parze w tym dniu. I chyba chciałabym cofnąć się w czasie do tych lat, żeby chociaż raz mieć szansę uczestniczyć w takim prawdziwym, wiejskim weselu zaraz po wojnie. Jaka to musiała być radość! Lato, wieczór, zapach siana i skoszonej trawy, cykanie świerszczy po zmroku, przygrywająca kapela, taniec boso do utraty tchu... 
Jaka szkoda, że dziś już tego nie ma.

Moi pradziadkowie - Piotr i Janina na swoim ślubnym portrecie




***
Jeżeli post Ci się podobał, to będzie mi bardzo miło, gdy przekażesz go dalej. O nowych wpisach informuję zawsze na insta story, na moim INSTAGRAMIE i na facebookowym FANPAGE'U. Zdarza mi się to także robić na prywatnym profilu, ale chcę z tego zrezygnować, żeby nie dublować treści. Jeśli nie chcesz przegapić informacji o nowym poście zapraszam na forestowe social media. Przypominam również o istnieniu grupy na Facebooku (Grupa Story Forest), na której chętnie pomogę Wam rozwiązywać Wasze zagadki. 

You May Also Like

0 komentarze