Okupacja w odnalezionych rękopisach - Górecko Stare

by - 3/08/2020

Kilka lat temu wpadły w moje ręce pamiętniki z lat okupacji. Znalazłam je na stronie Pana Zdzisława Kalinowskiego. Dotyczą wsi, z której pochodzę i w której się wychowałam. Znaczna część mojej rodziny także wywodzi się z tej miejscowości. Nie mam pojęcia, kto jest autorem owych wspomnień, na pewno w powojennych latach Polski Ludowej nie mógł się ujawnić. Przeczytanie tej relacji było dla mnie wstrząsającym przeżyciem. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to wszystko działo się tak niedawno, na mojej ojcowiźnie... Przepisuję całość zachowując oryginalną pisownię.  


"Przejścia za czasów okupacji niemieckiej

W dniu 18 września 1939 roku naszli niemcy do Górecka Starego od strony Aleksandrowa i Tereszpola to jest od południa i od zachodu o godzinie 10. Oddziały Wojsk Polskich wycofali się w stronę wschodu. Część bardzo mała po parę CKmy osłaniała odwrót a druga linia ustawiona była za wsio i ci z drugiej linii wycofali się i tych 14 żołnierzy z pierwszej linii wyginęli i so u nas pochowani. A przez to, że byli strzały od strony wsi niemcy podpalili środek wsi. Była jedna rodzina żydowska, któro niemcy wystrzelali i spalili. A byli tacy co ratując swoje mienie powynosili i powyganiali żywizne to musieli z powrotem wpendzać i podpalać swoje zabudowania. Tego samego dnia niemcy odeszli po obiedzie w stronę wschodu a ludność została bez dachu nad głowo bez żywności bo wszystko zostało spalone.

żołnierze z zamojskiego oddziału AK przed zakopaniem broni

Pozostały oba końce wsi niespalone. Po tygodniu czasu prawdopodobnie pułkownik Koc ze swoim wojskiem cofnoł się od wschodu czyli Krasnobrodu i chciał się przedrzeć na tyły niemców. I podeszli wieczorem pod Górecko i część kawalerii z nimi a w nocy obstawili się wzdłuż ponad szoso od Tarnowoli do Aleksandrowa i gdy niemcy zapełnili wzdłuż szosę, to za danym sygnałem uderzyli na niemców z granatami i wrzucali jem jajka do środka samochodu i ci co nie zostali zabici to pogrzęzli w bagnie a pułkownik Koc przeszedł w Janowskie lasy. A niemcy zemścili się później na Polskich Żołnierzach. Których wzieli do niewoli za pare dni to zabili z zemsty za te szose. I po tym wszystko uspokoiło sie. Ludność stawiała rużne budy i mieściła się u drugich ludzi co mieli budy. Przez resztę 39 roku i 40 był względny spokój...

"Wir" i "Podkowa" w otoczeniu partyzantów z okolic Józefowa, 1981 

A w roku 1941- i 42 był wielki nacisk z wywózko drzewa, tak że ten co miał konia, to musiał jechać co dzień. Gdy opuścił jeden dzień w tygodniu to był bity pałkami tak, że będzie pamiętał jeszcze długo dyscyplinę panów niemieckich. I tak stopniowo co rok podwyższali kontygenty. Na przykład w roku 43 nałożyli kontygent 1600 metry zboża na tako wieś. Jak Górecko na linyh piaskah i suhyh. Co każdy rok wieś musi dokópić pareset metry zboża. A w roku 42 uciekali radzieckie sałdaty z niewoli i żywili się po trohu u ludzi i po trohu z rabunku i przebywali w lasach. A w tym czasie niemcy wysiedlali ludność w innych powiatach. I do nas przybyło dużo ludzi i młodzieży, kturzy przebywali po części we wsiah a resztę w lasah i twożyli grupy i obmyślali sposoby smoobrony i sposoby wyżycia i przeżycia i zdobycia broni i tak powstała organizacja miejscowa w okolicznyh lasah.

"Podkowa" i jego żołnierze

Więc niemcy urządzili I akcje. 4 lutego 1943 roku na Lasowe, to jest przysiułek Górecka Starego bo tam wyszpiegowali partyzantkę z uciekinierów z Hrubieszowskiego. I tak ich obeszli z dwóh stron, że ci mieli mało wyjścia. Zabili wartę z dwóch stron. I kto uciekał bili z dwuch boków i podpalili dla paniki zabudowania. Zgineło 6 osób z miejscowej ludności i 28 osób z Hrubieszowskich. I całe 7 zagród bo tyle tam było zostało spalone. A około 20 osobom z ludności miejscowej i partyzantki dało się uciec przez kule do lasu. To było około 11 przed obiadem. A o 3 po obiedzie podjechało 6 sań z leśnemi partyzantami z naszych lasów i od Józefowa zaatakowali tych niemców co wracali z tej akcji z Lasowych tak że niemcy uciekli z powrotem do lasu i aż do Zwierzyńca gdzie mieli większe siły. A nasi spalili im 4 samohody zostawione na szosie w lesie pod Kruwlikiem. A reszta partyzantki obhodziło lasami od strony Krasnobrodu i Józefowa lecz było już za późno dla pieszyh po dosyć głębokim śniegu przez lasy. I za 2 dni to jest 6 lutego zrządzili niemcy znowuż II akcję.

Górecko Stare. Oddział partyzancki "Groma"

Przyjehali pociągiem na naszo stacje kolejowo Krasnobród. Część poszła pod Staro Hute, pod te spalone Lasowe przedtem i spalili prawie pół wsi Huty. A druga połowa niemców przyszła na Majdanek Kasztelański. Było to jak się dzień robił a że Majdańcy też się pilnowali i broń ukryto po Wojskach Polskich zbierali i szykowali się jak i u nas w Górecku Starem i innyh wojskach by uciec do lasów i nie dać się wywieźć do niemiec. Więc część młodzieży gdy zauważyli oddział niemców idącyh o świcie uciekli do nas do Górecka Starego i dali przez to znać że niemcy ido od stacji na jakoś robote czy może bendo wysiedlać wienc troche z Majdańców trohe z Góreckich odważniejszych dało ogień do niemców którzy przesli Majdan Kasztelański i szli do Górecka. Strzelano do nich z paru R.K.emów i paru pojedynczyh by wieś poruszyć by zdążyli ludzie zbiec lub się pohować i zaraz wszystko zbiegło do lasów i w różne kierunki bo trudno było wiedzieć zamiarów niemieckich. Przyszli do wsi Górecka Starego, która była prawie pusta. W innyh mieszkaniach byli tylko starzy ludzie. I przeszli po wsi i budynkah rabując co lepszą odzież, husteczki kobiet, pieniądze, gęsi, kury, jajka i poszli o jakiejś 10 przez wieś w poprzek w stronę Tereszpola i Florjanki.

Górecko Stare. Oddział partyzancki "Groma"

Byli tacy z niemców co napotkali ludzi z saniami naładowanemi odzieżo, żywnościo i dziećmi czy cało rodzino a inni i z krowami byli w lesie czy na polu za krzakami kturych w naszyh polah jest dosyć dużo. Wylegitymowali i kazali wracać do domu. A byli i tacy co brali od sań ojców czy młodyh chłopców i wzięli takich 14 z naszej wsi Górecka Starego i 8 z Majdanu Kasztelańskiego do Zwierzyńca i w budy i do Zamościa, wysiedzieli przez miesiąc. Innyh nawet dobrze bili innyh nie by wyjawili jakie so bandy i kto do nih należy, kto ih żywi, gdzie przebywajo. I ludność najwięcej się tłumaczyła że to Sowiety co uciekajo z niewoli i po lasah sie kryjo. A w lasah powstawała coraz silniejsza organizacja i już pod rużno komendo, pod innemi pseudami i rużnemi nazwami lecz nikt ze wsi nie gatunkował się tylko była jedna myśl, nie dać się się wysiedlić czy wieźć do Niemiec.

I zbierano broń i amunicje i wykopywano z ziemi po Wojskach Polskich pozostawiono. A niemcy wysyłali ciągle szpiegów, których po trochu wyłapywano przez oddziały leśne przy pomocy ze strony wsi. A jeszcze powiększyło się niebezpieczeństwo naszej wsi bo 22 grudnia 42 roku mieliśmy wysadzony tor kolejowy za wsio pod Wygodo (Gajówka) i wystrzelali za to Gajowego Łysia z Synem. A w wielko sobote przed Wielkanoco w 1943 roku prosto Górecka Starego zajął się wagon z amunicjo i od niego inne wagony tak że cały transport z amunicjo artyleyjso i innymi przyborami został zniszczony a posiski pękały w ogniu i biła kanonada jak na froncie. Co była ta robota urządzona też przez ludzi z lasu w porozumieniu z kolejażami bo kolejaże byli Polacy z przed wojny i pomagali i ostrzegli gdy tylko coś zauważyli na kolei. I tak I stycznia 1943 roku ludzie z kolejażami bo już w lasah oddziały przyjmowali forme czysto wojskowo, broń zdobywali w dużej mierze z napadów na samohody, posterunki i po wsiah po Wojsku Polskim. Wysadzili wszystkie wodociągi po stacjach kolejowych od Bełżca do samego Lublina jednej nocy wszystkie i u nas na stacji też został wysadzony. I ci ludzie byli we wsi po wysadzeniu pociągu. I już od tej por był bardzo często tor przerywany i minowany aż 7 razy na przeciw Górecka Starego tak że byliśmy bardzo zagrożeni spaleniem całej wsi. Lecz niemcy nie mogli wiedzieć prawdy ani od służby kolejowej ani od ludności, więc ciągle nasyłali szpiegów nawet z naszyh Polaków gotowh za pieniądze sprzedać całe wieś, wydać na zniszczenie. Lecz byli zawsze wyłapywani tak że u nas w Górecku stały zawsze dowódcy grup leśnyh i po nocah było pełno rużnych ludzi z bronio. A niemcy nie wiedzieli i Górecko ocalało lepiej jak inne wioski. Ale 28 szpiegi złapane u nas i w okolicy leży do dziś poza Góreckiem w ziemi i czeka na zapłatę za zdradę swojego narodu. 26 czerwca urządzili szwaby III akcje na puł wsi Górecka Starego i wystrzelali jedno rodzine ktura mieszkała w polu pod lasem pod Tereszpolem i nazywali się Korona - 3 osoby i spalili ich trupy z zabudowaniami. We wsi zabili Torbiaka Franciszka za to że u niego miał być szpieg niemiecki i coś wywąhał czy może coś zobaczył. 2 lipca 1943 roku znowuż akcja IV. Bardzo duża do której podobno użyli 22 tysiące żołnierzy różnego pochodzenia i zrobili linie zaporowo od Panasówki czy Radecznicy przez Górecko Stare do samego Tomaszowa Lubelskiego. To jest co było za to linio to miało być zagrożone i skazane na zabicie, spalenie czy wywiezienie do niemiec. Bo naprawdę poza to linio mieścili się wszyscy partyzanci i zbiegi z całej prawie Lubelszczyzny. Dużo ludzi ze wsi zbiegło za to linio nie wiedząc że urządzo te linie zaporowo. Lecz w nocy odważniejsi przeszli przez te linie z powrotem podpełzali się po 30 i więcej osób na brzuhah pod samych niemców gdy ci byli rzadziej ustawieni w innyh miejscah. A potem na nogi powstawali i szybkim biegiem na drugo strone i las zakrył wszystko. niemcy strzelali jak na froncie lecz nikt nie został zabity. Złapali zaledwie 12 chłopa i rużnie troche ze wsi troche na linii. Gdy wracali na drugi i trzeci dzień byli głodni i chodziło im o rodziny ze wsi. Wzieli kilkanaście ludzi lecz ih popuszczali za prośbo i gwarancjo sołtysa i innyh osób a tych 12 wywieźli do Zwierzyńca i trzymali przez 3 tygodnie. Żywili gorzej od jakiegoś stworzenia. Dawali łuk co nazywali zupo i jeżeli komuś popadł jeden kartofel to miał szczęście. Posyłki przyjmowali lecz nie doręczali. A wszystek chleb szedł pod szopę i wydawali go jeden bohenek na 14 osób. Po trzeh tygodnia wywieźli do Zamościa gdzie było życie trochę lepsze. Lecz zupy kto zjadł cało porcję to musiał rok odhorować bo było z mięsem horyh i zdyhającyh koni. Po 2 tygodniach zwolnili 6 do domów a 6 do lotnisk (Luftwafe) na Łabunie i Mokre gdzie życie było bardzo dobre i czysto można powiedzieć wzorowa. I dawali przepustki do domów i kto przepustkę dostał to już nie wracał. I tak wrócili wszyscy. Na wiosnę 43 roku przybyła dość duża partyzantka sowiecka pod dowódco Kołpakowem. Około 4 tysiące ludzi i mieścili się w lasah. Czasem wspólnie czasem oddzielnie z Polskimi partyzantami któryh już było kilkanaście oddziały o różnych poglondach. Byli z B.H. A.L. i A.K. I sowieci mieli nawet zżuty i osiadały ih samoloty pod wsio Tarnowolo na południe od Górecka Starego. I ciągle mieliśmy sowietów i swoih. Po całyh nocah i w dnie też jeździli i trzeba było oddawać kontygenty niemcom a Polskich i sowieckih partyzantów żywić. Dawać krowy, jałówki, zboże i kartofle tak że każdy dawał i co jeszcze miał bo już widać było że bedzie jakaś zmiana lub katastrofa lub się wyzwolim od tych bżemiennych czasów. I niemcy wyszpiegowali że tu już jest dużo bandy jak oni nazywali i wysłali kilka samoloty żeby zbombardowali gajówki i osobne osiedla i spalili i tak było.

Naleciało ih kilka od strony Zamościa i Zwierzyńca na Górecko Stare i nad Góreckiem bombardowali Gajówkę, Zawadę i Sigły. Popalili i odlecieli lecz ludność z Górecka strahu i popłohu miała bardzo dużo bo nie wiadomo było czy zaraz nie będzie to samo ze wsio. A w połowie maja 1943 roku mieliśmy pierwszy zżut na polah Góreckih. Całe noc poruszenie wielkie. Dawano furmanki pod zżucone beczki i puszki z bronio, amunicjo, minami i odzieżo czy ubraniami. Za parę dni drugi zżut większy. Za tydzień trzeci zżut bardzo duży tak że 28 wozy miało co wieźć. I wieś dawała furmanki i ludzi przeważnie młodzież do pomocy oddziałom leśnym. I wszystko wywozili do lasów. Sowieci też mieli zżuty i trzymali posterunki w ten czas szeroko poza miejscem zżutu. I tak było i u nas.

Górecko Kościelne. Oddział partyzancki "Podkowy" 

W Wigilie Zielonych Świąt w 44 roku sowiecka partyzantka trzymała wartę na środku wsi Górecka Starego i pozwolili sobie już wieczorem postrzelać. I ci z wart podeszli za wieś do lasu i podpili sobie wódki co oni bardzo lubią i mieli podobno sprzedać pepeszka. I dawaj strzelać w strone tartaku przy stacji Krasnobród. I tam stał oddział Kułmyków pod dowództwem niemców, którzy się nie chcieli przyłożyć do partyzantki. I dali znać ci niemcy z tartaku do Zwierzyńca że od Górecka Starego atakujo na nich partyzanci. Niemcy bojąc się przybyć na miejsce wysłali samolot lekki tak zwany przez nas suhotnikiem by zbadał co jest w Górecku i już przed wieczorem obleciał i zaraz wrócił do Zwierzyńca. A samym wieczorem artylerja ze stacji kolejowej Zwierzyniec zaczęła walić w sam środek wsi Górecka Starego.

Sowieci się rozbiegli a oberwali tylko u Pietury Józefa. Oberwało daszek od stodoły i parę pociski wpadło na podwórza i zagrody wiejskie. Nikomu nic nie szkodząc lecz strachu i paniki było bardzo dużo i zaraz w nocy na Zielone Święta niemcy zabrali tych niemców i kułmyków z tartaku do Zwierzyńca i tartak spalili. A przedtem na tydzień lub więcej mieliśmy osłodzenie za cało wojne. Było to w poniedziałek którego dnia nie pamiętam. W niedziele wieczorem przyszedł oddział z lasu. Około 150 osób. Przygnali z sobo jałówkę i zanocowali na końcu wsi od strony Florjanki. Świtem w poniedziałek podeszli pod tor kolejowy pod Gajówko Wygodo. Mieli 4 ludzi sowieckiej partyzantki. Jako do pomocy przy mianowaniu torów. Wysłali z 50 na ubezpieczenie od strony Zwierzyńca. Z 50 od Krasnobrodu a reszta pod tor. Sowiecie zakładali miny lecz przez nieuwagę jednego sowieta co wkładał zapalnik w minę mina wybuhła i dwóh sowietów rozniesło po lesie że znaku z nih. Zaraz następnych dwóch sowietów założyli miny w najlepszym spokoju tak jakby nic się nie zdażyło. Za godzinę może troche dłużej najehał dużo skład towarowo wojskowy od Bełżca do Zwierzyńca i cały wyleciał do góry kołami bo miny były potężne na stacji Kranobród. I kolejaże byli już do tego przygotowani i musieli tak robić jak wymagała sytuacja bo byli zorganizowani jako Polacy przeciw niemcom. Przed wieczorem tegoż dnia nadszedł pociąg i cały skład wagonów z cukrem w pakah, kostki w workah jutowyh i reszta w workah papierowyh ktory został strzymany na stacji Krasnobród przez naszo te warte od minowania toru. Obsługa i konwój przytrzymano a do Górecka Starego, Majdanu Kasztelańskiego, Brzezin, Borowiny, Senderek, Szopowego bo to so małe wioski dano wiadomość żeby jehać po cukier byle tylko zabrać. Więc ludzie brali po 30 worków papierowych na pare koni i byli tacy co po dwa razy jeździli i każdy wiózł do siebie do domu. Z wyjątkiem paru fur co wzieli partyzanci do lasu. Sowietów z partyzantki sowieckiej Kołpakowa nadjechało około 200 osób. Konno wieżhem i też brali na konie co tylko chcieli lecz później dużo żucali bo źle im było siedzieć na koniu i trzymać worek z cukrem.
Do 10 lub 11 brali wszyscy i dzieci nawet. Kto nie miał koni to brał na plecy i jeszcze nie był zabrany wszystek. Reszte cukru na wagonach podpalono i maszyne puszczono w ruch na to samo miejsce co już był w dzień wysadzony cały skład. I w nocy nadszedł jeszcze jeden skład. I wszystkie trzy pociągi wyrzucone w bagnie. A ludność nie wiozła cukru do domu i znowuż strach co bendzie jutro czy niemcy z wiekszo siło nie wpadno. Lecz ludność w nocy i rano a nawet na następny dzień chowali i wywozili do lasu dla partyzantki i zakopywali i po shronah pohowali bo shronów było u każdego do chowania się ludności przed rużnemi łapankami. Co każdy miesiąc a czasami co tydzień byli różne nakazy zgłaszać się do robót lub aresztowania.

Bitwa pod Osuchami, 1944

Około 18 lipca 1944 roku niemcy urządzili V akcje najwiekszo i najgorszo na nasze okolice. Akcje zaczeli od Obroczy i Zwierzyńca i od Biłgoraja to jest od północy i zachodu. U nas za Góreckiem w lasah stało 4000 partyzantki sowieckiej i kilkanaście oddziały polskiej partyzantki. Byli oddziały z zamojskiego, hrubieszowskiego z całej Lubelszczyzny, Mieścili się w lasah Biłgorajskih i Janowskih. Byli z B.H.,A.L. i przeważnie A.K. Niemcy wysyłali zawsze szpiegów i przed to akcjo kręciło sie dosyć dużo. Dużo już było wyłapanych a tego dnia 18 lipca gdy podeszli niemcy pod Górecko Stare w obiad to popierw linii wojska jak szli 3 do 4 metry jeden od drugiego szli dziewczyny czy młode kobiety tośmy wiedzieli w lesie przed Góreckiem i staneli przed wsio cało linio. Na noc przyhodzili na jeden koniec Górecka co mieli blisko po słomę, mleko, jajka, śmietanę lecz już nie płacili nikomu. Ludność męska przeważnie uciekła lub się pohowała po shronach a w domah pozostali dzieci, kobiety i starcy i niektuży co nic nie czuli na siebie od niemców. W następny dzień ruszyli dalej, kto pasł konia czy krowę rano na drodze czy okopywał kapustę czy ważywa zlegitymowali i pozostawili po zrewidowaniu gdy im coś w oko nie wpadło bo oni zawsze bawili się w znawców. Przeszła im cała linia przez Górecko Stare w kierunku południa na wieś Brzeziny, Kościelne Górecko i na lasy i już mówili że za Góreckiem w lasah jest bandyt. A byli i takie wypadki że niemcy zrobili okopy na shronah gdzie ludzie siedzieli w shronah a miency ustawili karabiny maszynowe na nih, a gdy robili okopy to zasypywali ih w shronah lecz szczęście że stali tylko dobe i poszli dalej. Wzieli z Górecka osób ze wsi i z drogi i z pola czy innej miejscowości i odwieźli wszystko już do Lublina czy do Majdanku pod Lublinem. Ktuży wrócili po zdobyciu Lublina przez armie sowiecko po tej ostatniej akcji która tragicznie zakończyła się pod Aleksandrowem i Osuchami i od nas zginęło tam 4 i nie mogliśmy później cały lipiec nocować spokojnie w domu bo do Aleksandrowa przybył oddział Kułmyków w służbie u niemców. 2 niewolników sowieckich kturzy spalili Górecko Kościelne i prubowali podjechać do Górecka Starego lecz partyzantka ih nie dopuściła do Górecka Starego. Lecz ludność każej nocy i mało każdego dnia przebywała w lasah. Lecz już mieliśmy nadzieje bo już słyhać było kanonade od Buga i za pare dni niemcy wycofali sie od Tomaszowa wcześniej w stronę Zwierzyńca i za sobo minowali tor kolejowy. Co wieś od tej kanonady miała strahu i za parę dni naszła Armia Sowiecka od strony Krasnobrodu czy Tomaszowa i reszta ludności wrucili z Majdanku t.j. obozu pod Lublinem i tak 24 lipca zostaliśmy oswobodzeni od niemców. Z naszej wsi zginęło 29 osób jako zakładniki czy podejżani o partyzantke czy w akcji pod Osuchami."

***
Jeżeli post Ci się podobał, to będzie mi bardzo miło, gdy przekażesz go dalej. O nowych wpisach informuję zawsze na insta story na moim INSTAGRAMIE i na facebookowym FANPAGE'U. Zdarza mi się to także robić na moim prywatnym profilu, ale chcę z tego zrezygnować, żeby nie dublować treści. Jeśli nie chcesz przegapić informacji o nowym poście zapraszam na forestowe social media. Przypominam również o istnieniu grupy na Facebooku (Grupa Story Forest), na której chętnie pomogę Wam rozwiązywać Wasze zagadki. 

You May Also Like

0 komentarze