Mój pradziadek...legionista? I cenny rodzinny dokument

by - 3/28/2020

Zdumiewa mnie fakt, jak zwykły dla kogoś "świstek" dla innych osób może być bezcenny. Odkąd poważniej zaczęłam interesować się wojenną historią swoich rodzinnych okolic, każdy kawałek papierka lub fotografia dotyczące tamtych lat, są dla mnie na wagę złota. Dlatego kiedy dotarłam do kennkarty mojego pradziadka z 1943, zyskując tym samym jego zdjęcie w wieku 27 lat, czyli tyle co ja mam teraz, to byłam tak podekscytowana, że nie umiałam przez cały dzień usiedzieć w jednym miejscu i wciąż patrzyłam na tę fotografię porównując twarz młodego chłopaka, którego widziałam przed sobą do staruszka którego mam stale w pamięci.


Kennkarta, czyli inaczej karta rozpoznawcza to dzisiejszy dowód osobisty, wydawane na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Na mocy ustaleń Hansa Franka z 13 czerwca 1941 roku, każdy obywatel, który nie był Niemcem i miał ukończone 15 lat, musiał taki dokument posiadać. Żydzi i Cyganie otrzymywali karty koloru żółtego, Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Gruzini i Górale niebieskie, a Polacy szare. Zastanawiam się dlaczego pradziadek nie wyrobił kennkarty w 1941, tylko dopiero 2 lata później. Miał przecież obowiązek posiadania tego dokumentu, ponieważ za jego brak groziły poważne konsekwencje. Gdzie był przez te 2 lata?

Najbardziej wzruszające są dla mnie odciski palców, na zawsze uwiecznione na kartce papieru i... usta, ponieważ mam takie same.

***

Piotr Smoła urodził się, gdy szalała Wojna Światowa. Któż wtedy mógł wiedzieć, że jest dopiero pierwsza, a za 21 lat wybuchnie jeszcze straszniejsza, nazwana potem II Wojną Światową? Myślę, że nikt się tego nie spodziewał. 

Mały Piotruś przyszedł na świat 8 kwietnia 1916 roku w Żurawnicy, jako trzecie dziecko Franciszka i Marianny. Nie mógł wtedy wiedzieć, że dokładnie tego samego dnia tylko 54 lata później urodzi się jego pierwszy wnuk, a mój tata. W ciągu najbliższych 13 lat urodziła mu się jeszcze czwórka rodzeństwa. 
Ukończył 4 klasy Szkoły Powszechnej, a następnie pomagał na roli swojemu tacie i opiekował się młodszym rodzeństwem.
Potem nadszedł ten straszny 1939 rok... W pierwszy dzień wiosny - 21 marca - wstąpił do Polskiego Wojska w Kraju do 8 Pułku Piechoty Legionów, służył w plutonie przeciwpancernym jako celowniczy zaporowy. Prześledziłam szlak bojowy tego Pułku. Podczas kampanii wrześniowej Pułk uczestniczył w kilku znaczących bitwach. 27 września został rozformowany przez podpułkownika Antoniego Cebulskiego. Czy Piotr wrócił wtedy od razu do domu rodzinnego? Miał tylko 23 lata... co działo się z nim potem?


Udało mi się też ustalić, że w 1964 roku pracował w Fabryce Mebli Giętych w Zwierzyńcu. Wtedy miał już troje dzieci. Swoją drogą ten fach chyba był przekazywany z ojca na syna, ponieważ syn Piotra, a mój dziadek również był stolarzem, a teraz tata trudni się w tym fachu. Nie wiem kiedy pradziadek zaczął pracę w tej Fabryce, może już przed wojną? Teraz mam kolejne pytanie bez odpowiedzi. Ale znajdę ją... 

Zdjęcie z dokumentów z 1952 roku, miał tu 36 lat. 

Swoją przyszłą żonę Jankę Kurzawską mógł znać od zawsze, ponieważ pochodzili z tej samej wioski. Podczas wojny, a może już wcześniej, musiało się pojawić między nimi uczucie, ponieważ wraz z wyzwoleniem w 1945 roku na świat przyszedł mój kochany dziadek Edward. Prababcia była piękną dziewczyną, a przynajmniej takie krążą legendy, Piotr na tamte czasy również uchodził za przystojnego, a przynajmniej tak mi się wydaje. Uważam, że nie mieli złego życia, ale moje wspomnienia o pradziadkach z Żurawnicy to temat na odrębną notatkę.

Pradziadek Piotr ostatni po prawej, początek lat 70. 


08.04.1916-20.02.2001

You May Also Like

0 komentarze