Wszystko zaczęło się od jednego zdjęcia. Patrzy na mnie z niego trzynastoletni chłopiec z podbitym okiem. Ma na sobie charakterystyczną piżamę w paski. W prawym dolnym roku widać pieczęć z godłem III Rzeszy - czarnego orła trzymającego w szponach wieniec, wewnątrz którego znajduje się swastyka. 


Ten trzynastoletni chłopiec to mój pradziadek, Jan Droździel. Za życia nie lubił opowiadać o przeżyciach w obozie. Babcia wspominała, że "tato mówił o tym tylko jak wypił". Niestety zabrał ze sobą do grobu wszystkie historie i tajemnice, które nie dają mi spokoju. Czy kiedy go zabierali Niemcy, bał się? Świeciło słońce czy padał śnieg? Co stało się z nim potem? Uciekł z obozu, czy zwolnili go wraz z końcem wojny? Jak wyglądała jego codzienność "za drutami" - jak zwykł mawiać za życia? 

Jego historia jest dla mnie ogromną inspiracją do poszukiwania nowych wiadomości. Dzięki niemu rozpoczęłam badania dotyczące swojej rodziny, zaczęłam szukać informacji, pytałam doświadczonych genealogów co mam robić, dzwoniłam do urzędów, pisałam maile do archiwów państwowych i powiem Wam, że to czego udało mi się dowiedzieć, to najlepsza lekcja historii w życiu. Dziś moje drzewo sięga XVII wieku, a ja patrzę z dumą na wszystkich przodków, dzięki którym jestem dziś taka a nie inna. Tworzę rodzinne albumy, piszę kroniki. Czasami udaje mi się skontaktować z dalekim krewnym, który ma akurat to zdjęcie, którego szukałam. Tak też było z tym, które widzicie tutaj, przywędrowało do mnie z Białegostoku na Zamojszczyznę.  

Pradziadek odszedł w wieku 59 lat, miesiąc przed oficjalnym upadkiem komunizmu w Polsce. Nie dożył zatem wolnej Polski, za którą walczył już jako nastolatek. A ja czuję obowiązek, aby pamięć o tym chłopcu ze zdjęcia była ciągle żywa. To jeden z uczestników tej strasznej historii, historii naszych przodków, którzy swoją krwią pisali naszą dzisiejszą codzienność.

8 komentarzy:

  1. Świetny wpis , niecierpliwie czekam na kolejne !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy początek, życzę powodzenia, a przede wszystkim wytrwałości - nie tyle w poszukiwaniach, co w pisaniu na blogu. Będę zaglądać i kibicować, aby blog systematycznie się rozwijał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z całego serca. To dla mnie ogromny komplement. Poza tym pisze się dużo lepiej ze świadomością, że ktokolwiek to czyta :)

      Usuń
  3. Angelika bardzo Cię podziwiam za twoją wytrwałość w dążeniu do poznania swoich korzeni ,z niecierpliwoscia czekam na dalszy ciag.Przy okazji i ja poznaje niektore osoby i ich losy z rodziny mojego męża powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie, bardzo dziękuję za mnóstwo ciepłych słów. Jest mi niezmiernie miło to czytać, zawsze wtedy czuję, że robię nie tylko to co lubię, ale ma też to jakiś głębszy sens. Czy my jesteśmy spokrewnione?

      Ściskam, Angelika

      Usuń
  4. Jestem żoną Jurka Pastuszka pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Tu możesz zostawić kilka słów :)