Historia kolejnego zdjęcia... a właściwie jej brak.

by - 2/04/2020

Dlaczego brak? Z bardzo prostego powodu. Nie udało mi się ustalić kiedy dokładnie zostało zrobione zdjęcie, kto je zrobił, gdzie, ani w jakich okolicznościach. Wiem tylko kto na nim jest, a to pozwala mi samej dopisać piękną historię do tej uśmiechniętej twarzy mojej kochanej cioci Marysi. 



Nazywała się Marianna Studnicka. 

Właściwie to nie była moja ciocia tylko rodzona siostra mojego pradziadka, która jednak przez całe życie była mi bliska. Nie miała męża ani dzieci, opiekowała się mną, odbierała z zerówki, kiedy mama i tata byli w pracy.  Opowiadała wojenne historie, wspominała swoich rodziców, czego ja niestety dziś już nie pamiętam. Wiem, że te opowieści bardzo mnie interesowały i sama pytałam o różne fakty dotyczące ich przeżyć z II Wojny Światowej. 
Do dziś pamiętam smak ziemniaków z koprem i zsiadłe mleko, które jadłam po szkole w upalny dzień. 
Jak bardzo żałuję, że o tyle rzeczy nie zdążyłam jej spytać! Czasami wierzę, że i w takich przypadkach siła Internetu ześle na mnie kiedyś innych krewnych, którzy pomogą w ustaleniach. 

Był słoneczny, ciepły, letni dzień, ok. 1960 roku...

Rok to oczywiście moje domniemania, ale wiedząc, kiedy ciocia Marysia się urodziła, drogą dedukcji doszłyśmy z mamą, że ma na tym zdjęciu około 30 lat. Fotografowanie w tamtych latach, zwłaszcza na wsi, nie należało do codzienności. Może to było jakieś rodzinne spotkanie, wesele, chrzciny? Ciocia ma na sobie sukienkę i starannie ułożoną fryzurę, w uszach kolczyki... Chociaż pamiętam z dzieciństwa, że zawsze lubiła je nosić. 

A może to była randka? 

Może zdjęcie wykonał jakiś adorator z tamtych lat, którego ciocia później odrzuciła? Czy do nic nie znaczącej dla siebie osoby uśmiechałaby się tak promiennie? Mogę tylko dopisywać sobie sama historie i się nad tym zastanawiać bo nic nie wiem na pewno. 
Myślę, że i tak trudno będzie mi to ustalić i kolejna fotograficzna zagadka zostanie nierozwiązana, ale czy tak naprawdę to jest w tym wszystkim najważniejsze? Cieszę się, że zachowała się podobizna tej ukochanej cioci Marysieńki, do której mogę wracać w dowolnej chwili i patrzeć na te znajome policzki i oczy, które do końca życia zostały takie same. 

1932-2016


Przypominam, że znajdziecie mnie również na Facebooku (Story Forest) i Instagramie (angelkatoja) oraz na zamkniętej Facebookowej grupie "Grupa Story Forest". 

You May Also Like

0 komentarze